Przejdź do treści
Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna, ul. Józefa Szafranka 7, 44-200 Rybnik
Kontrast
Rozmiar

Odwiedź nas w bibliotece!

Usłyszeć kryminał - nagranie i transkrypcja

7 maja w bibliotece głównej miało miejsce spotkanie z kryminałem: razem przyglądaliśmy się polskiej i czeskiej powieści sensacyjnej. Tytuł naszego spotkania brzmiał „Usłyszeć kryminał” - to nawiązanie do książki Františka Šmehlíka, którego reprezentowały jego tłumaczka Anna Radwan-Żbikowska oraz Marta Mizuro, która opracowała redakcyjnie kilkanaście powieści z serii „Czeskie Krymi”. Stronę polską w tym spotkaniu reprezentował Robert Małecki, a nad całością czuwał Mariusz Czubaj. Spotkanie było nagrywane i można je odsłuchać w podkaście Czechostacja. Wersja czeska tej transkrypcji znajduje się na dole strony w plikach do pobrania.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu kulturalnego polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej 2025 w ramach programu dotacyjnego SYNERGIE.

 

KRYMINAL

[Aleksandra Klich]

Dobry wieczór, witam Państwa bardzo serdecznie na pierwszym wydarzeniu w ramach naszego festiwalu Rybnik Pogranicze. Jest to część projektu, który realizujemy tutaj w Rybniku właściwie już od marca i dotyczy on kultury polskiej i czeskiej tego pogranicza, na którym tutaj mieszkamy. Państwo uczestniczą w tych wydarzeniach, więc wiecie doskonale, że jest to rzecz, która jest dla nas wszystkich bardzo tożsamościowa, bo okazuje się, że my w sobie odnajdujemy te ślady czeskiej tożsamości i w Czechach naszą tożsamość.

 

Ten projekt jest możliwy dzięki dofinansowaniu ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu kulturalnego Polskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej 2025 w ramach programu dotacyjnego Synergia. Ponieważ bardzo nam zależy, żeby nasze wydarzenia były dostępne dla wszystkich, zaprosiliśmy do nas znaną państwu panią Mariolę Czadańkiewicz-Klimek, która tłumaczy wydarzenie na polski język migowy, a jeśli ktoś z Państwa miałby potrzebę skorzystania z pętli indukcyjnej, to zarezerwowaliśmy kilka miejsc. Tutaj są z przodu oznaczone tymi niebieskimi karteczkami.

 

Brawo dla pani Marioli. Dzisiejsze spotkanie "Usłyszcie z nami kryminał" jest poświęcone kryminałom polskim i czeskim i jest z nami dziś prawdziwa gwiazda pan Robert Małecki, autor powieści kryminalnych oraz thrillerów, laureat najważniejszych nagród dla literatury kryminalnej. Ale to nie koniec gwiazd.

 

Jest z nami też gwiazda pani Marta Mizuro, polonistka, krytyczka literacka, dziennikarka i redaktorka, proszę Państwa, powieści kryminalnych. Jest też pani Anna Radwan-Żbikowska, tłumaczka związana z wydawnictwami "Afera", "Książkowe klimaty" czy "Dowody" która jest tłumaczką m.in. autora czeskich powieści kryminalnych, Franciszka Šmehlíka. Spotkanie poprowadzi pan Mariusz Czubaj, literaturoznawca, antropolog kulturowy i autor powieści kryminalnych.

 

I nie mogę zapomnieć o powiedzeniu, że mamy dzisiaj niezwykłych gości, ponieważ mamy naszych gości z Zaprzyjaźnionej Biblioteki w Karwinie. I ten projekt to jest nasz wspólny projekt, który właściwie, do którego doszło dzięki tej naszej współpracy. Dziękuję Państwu bardzo, oddaję głos i mikrofon.

 

[Mariusz Czubaj]

Proszę Państwa, dzień dobry. Ja pozwolę sobie powiedzieć, założę będzie mądrzej, pozwolę sobie powiedzieć, jak będzie przebiegało nasze spotkanie. Otóż w części pierwszej porozmawiamy o czeskiej powieści kryminalnej, o jej historii i o jej współczesności.

 

Tak się składa, że miał być z nami pan František Šmehlík, autor powieści, którą widzicie, "Usłyszeć śpiew jeleni", ale jak się dowiedział, że będzie Robert Małecki - mistrz judo, to zrezygnował. Ta informacja może jest troszkę tajemnicza, ale František Šmehlík, oprócz tego, że jest pisarzem, jest również znakomitym judoką, wielokrotny mistrzem Czech, reprezentował Czechy na Mistrzostwach Świata i Europy, ale uznał, że nie miałby większych szans, więc niestety nie ma go z nami. A w drugiej części przepytam Roberta Małeckiego w sprawach judo, oczywiście przede wszystkim.

 

Trochę pokotłujemy się tutaj po parkiecie, również pod koniec, żeby jakoś wzbudzić większe państwa zainteresowanie. Aniu, przeszliśmy na "ty", to już zostańmy przy tej formule. Gdybyśmy spróbowali z lotu ptaka spojrzeć na czeską współczesną powieść kryminalną, to na jakie elementy, na jakie zjawiska zwróciłabyś uwagę?

 

Co jest charakterystyczne w ogóle dla tego rynku czeskiego? Być może również coś, co w ogóle różni rynek literacki w Czechach od rynku polskiego, bo być może jedno z drugim jest w jakiś sposób tak powiązane.

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Dzień dobry Państwu. W Czechach na pewno wydaje się bardzo dużo książek, bo pewnie gdzieś już Państwo się zetknęli z tymi statystykami, że Czesi czytają więcej od nas, Polaków. Czytają właściwie wcale nie kryminały, co dziwne, i wcale nie taką literaturę gatunkową, tylko najwyżej na tych wszystkich drabinkach tego, co jest popularne, co się czyta, co się wypożycza, co się kupuje, jest tak zwana czeska klasyka, czyli Czesi czytają po prostu nieżyjących Czechów najwięcej, a więc Čapka, Hrabala, takich klasycznych autorów. Ale kryminały są dosyć wysoko na tej liście też, gdzieś tak na drugim, trzecim miejscu. Więc na pewno charakterystyczne jest to, że pomimo, że to jest nieduży kraj, no to tych kryminałów, podobnie jak w ogóle książek, wydaje się dużo.

 

I według czeskich badaczy kryminału są takie dwa bardzo znane nazwiska w Czechach. To są Pavel Mandys i Michal Jareš. Oni się zajmują właśnie badaniem historii i też rozwoju czeskiego kryminału.

 

Według nich teraz żyjemy w złotej erze czeskiego kryminału. Teraz tych kryminałów jest bardzo dużo, są bardzo zróżnicowane i to, na co oni zwracają szczególną uwagę, to jest to, że autorzy bardzo chętnie piszą historie związane ze swoim regionem. Czyli nie mamy takiego, pomimo tego, że jedna dziesiąta wszystkich Czechów żyje w stolicy, czy może nawet trochę już więcej procentowo, to wcale nie jest tak, że cała kultura się dzieje tylko w stolicy, tylko w Pradze.

 

I w kryminałach to właśnie świetnie widać. Najlepsi autorzy, ci oceniani, ci, którzy zbierają nagrody i nominacje do nagród, piszą właśnie regionalne historie. Więc mamy na przykład Jiřího Březinę, który jest z czeskich Budziejowic i pisze też o Pradze, ale też o Budziejowicach.

 

Mamy autorów z Ostrawy i z okolic, na przykład właśnie Šmehlíka. Mamy Michala Sýkorę z Ołomuńca. Mamy też bardzo charakterystycznego Petr Sagitariusa, który pisze w ogóle "po naszymu".

 

Pisze historie, które się rozgrywają w okolicach Jablunkowa i Trzyńca, więc też bardzo dla ludzi z Pragi to jest totalna egzotyka. Więc myślę, że to jest taka też cecha charakterystyczna, że oni lubują się w swoich historiach regionalnych, stamtąd skąd pochodzą.

 

[Mariusz Czubaj]

To od razu może dopowiedzmy, że te nazwiska, które tutaj zostały wymienione, Jiří Březina, František Šmehlík, Michal Sýkorę, są to pisarze już dość dobrze znani w Polsce dzięki nieocenionemu wydawnictwu Afera z Wrocławia, które bardzo ma tutaj liczne i podstawowe zasługi dla popularyzacji czeskiej powieści kryminalnej, a w tym wszystkim maczała paluszki Marta Mizuro, o czym jeszcze za chwilę, ale chciałem, żeby kiwnęła głową.

 

Chciałem, żeby kiwnęła głową. Żeby się przyznała. Tak, żeby się przyznała, że tak właśnie jest.

 

Dobrze, gdybyśmy jednak na chwilkę wrócili do kwestii historycznych i tego, bo powiedziałaś, że Czesi czytają swoją klasykę, wspomniałaś Čapka między innymi, który tutaj oczywiście ma bardzo ważne zasługi dla czeskiej powieści kryminalnej również, jak i we wszystkich w zasadzie innych formach literackich. Więc popatrzmy troszkę na to, jak to wszystko się odbywało. Ja też starałem się odrobić lekcję i między innymi właśnie u Pavla Mandysa i Michal Jareša, to jest taka fundamentalna ich książka, "Dějiny české detektivky", wyczytałem, że takim niesłychanie ważnym autorem jest Emil Vachek, który właściwie jest uważany troszkę za takiego ojca czeskiej powieści kryminalnej ze względu na to, że może nie tyle, że po raz pierwszy, ale po raz pierwszy w tak skuteczny sposób zaczął pisać kryminały, które były kryminałami z czeskimi bohaterami dziejącymi się w Czechach, a nie takimi, które naśladują na przykład kryminały anglojęzyczne, albo są w gruncie jakąś kalką tych kryminałów anglojęzycznych. To zresztą była przed II wojną światową, nawet przed I wojną światową akurat Vachek, to są czasy I Republiki, natomiast to było powszechne zjawisko, kopiowania rozmaitych autorów itd.

 

A tutaj mamy po raz pierwszy taki głos. No więc on, ale kto jeszcze ewentualnie?

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Tak, zaczęło się rzeczywiście od tego, że czescy, czechosłowacki wtedy autorzy podpatrzyli trochę trendy, że gdzieś tam w krajach anglosaskich pisze się tego typu powieści i zaczęli pisać swoje bardzo mocno właśnie stylizowane na te anglosaskie, czyli one się nie działy w Czechach, ani w Czechosłowacji. W ogóle jakoś chyba ciężko było sobie wyobrazić, żeby to było dla czytelnika ciekawe, że gdzieś tu jakaś zbrodnia po prostu po sąsiedzku. W ogóle nie.

 

Czytelnik chciał wtedy wiedzieć, co tam w wielkim świecie, jak się w wielkim świecie ludzie mordują na wyrafinowane sposoby, więc autorzy często przybierali w ogóle anglojęzyczne pseudonimy i pisali książki takie bardziej odtwórcze, troszkę kopiujące właśnie to, co się wydawało w krajach anglosaskich. Emil Vachek był autorem pierwszej takiej serii detektywistycznej w Czechach. Jej bohaterem był Inspektor Klubíčko.

 

Ona wychodziła na przełomie lat 20. i 30. XX wieku i rzeczywiście jako pierwsza działa się w Czechosłowacji i zajmowała się morderstwami popełnianymi, zbrodniami popełnianymi przez Czechów na Czechach i czeski inspektor je rozwiązywał.

 

[Mariusz Czubaj]

Żeby Państwo nabrali troszkę smaku na przykład, jest taka powieść jedna z tych wczesnych z inspektorem Klubíčko - "Zlá minuta", gdzie w grudniu, w zimowym grudniu takim sążnistym zostają znalezione zwłoki młodej dziewczyny, ale uwaga, gdzie one zostają znalezione? Zostają znalezione w takim, kurczę, jak zimą stoją takie kontenery na piasek. Jak to się nazywa?

 

No ale wiecie o co chodzi. Takie skrzynie na piasek i w takiej skrzyni zostają znalezione zwłoki właśnie pięknej dziewczyny, która była służącą u pewnego zamożnego lekarza i wokół tego całego zdarzenia inspektor Klubíčko musi rozwiązywać sprawę. Taka na przykład historia.

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Więc te „detektivky” stały się popularne właśnie tak jak Mariusz powiedział w czasach pierwszej republiki, czyli w latach dwudziestych, w latach trzydziestych. Później troszeczkę komunizm zabił ten gatunek literacki.

 

[Mariusz Czubaj]

Poczekajmy. Wspomnijmy o Čapku jeszcze w tym wszystkim, dobra? Bo to jest chyba jednak ważna tutaj w tym wszystkim postać, prawda?

 

W zasadzie chyba jedno, znaczy dwa fundamentalne dzieła, no jedno czy dwa, zależy jak na to patrzeć, opowieści, povídky, tak? "Opowieści z jednej kieszeni" i "Opowieści z drugiej kieszeni", prawda? Które ukazały się pod koniec lat dwudziestych, chyba w 1929 roku, o ile pamiętam.

 

I one też są bardzo charakterystyczne, prawda? Bo to są właściwie nie tyle kryminały bardzo często, co takie powiastki filozoficzne, powiastki bardzo często dotyczące tego, jak poznajemy rzeczywistość, takie filozoficzno-epistemologiczne właściwie, takie są nasze, by tak powiedzieć, procedury poznawcze, czy nasze zmysły są zawodne, czy nie są zawodne, no zupełnie trochę inny świat, niż sobie wyobrażamy powieść kryminalną.

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Tak, troszeczkę to jest wszystko ugryzione od innej strony i co ciekawe, Karel Čapek w sumie nie jest aż tak mocno kojarzony jako ojciec kryminału, raczej jako, nie wiem, ojciec czeskiej, czechosłowackiej literatury fantastycznej, z jego "Fabryką absolutu" i "Inwazją jaszczurów", tak to się nazywa po polsku? Inwazją jaszczurów, tak. Mandys i Jareš wskazują, że to, co było jakoś tam charakterystyczne dla tych właśnie wczesnych „detektivek”, tych z lat 20., lat 30., to jest to, że jak już zaczęli Czesi pisać po swojemu, odcięli się troszeczkę od tych anglosaskich wzorców, to zaczęli pisać zupełnie co innego i bohaterowie tych książek prawie nigdy nie są takimi, wiecie państwo, superbohaterami o super zdolnościach dedukcyjnych, jak właśnie w anglosaskich kryminałach, że tam kątem oka widzi jakąś poszlakę i on już ma cały schemat wszystkiego w głowie. Ci czescy bohaterowie to są tacy raczej antybohaterowie, to są po prostu gdzieś tam zwykli, czasami skromni bardzo ludzie, którzy się kierują w dużym stopniu intuicją, coś tam się czasem zdarza przypadkiem, szczęśliwym trafem, nie ma takiego super, z reguły nie mają takich właśnie super mózgów i super zdolności.

 

[Mariusz Czubaj]

No to chyba zaraz porozmawiamy jeszcze. Iva Procházková, prawda, jest takim dobrym przykładem i podinspektor Marián Holina, który jest bohaterem tych powieści, prawda, bo on chyba kontynuuje bardzo w taki on i ona w bezpośredni sposób, prawda, tę linię tego właśnie kryminału, o którym tutaj mówisz. Jeszcze jedno, bardzo często u Čapka, ja nie wiem czy to jest jakiś taki gatunek, czy to się jakoś nazywa, czy nie, bardzo często to są takie historie, jakbyśmy opowiadali sobie w hospódce, prawda, to znaczy siedzą ludzie, piją kolejne piwo i jedna osoba mówi do kolejnej, słuchaj, a zdarzyło się coś takiego, opowiem wam taką historię i opowiadam jakąś historię.

 

Nie wiem czy to się jakoś nazywa, taki gatunek opowieści, takiej knajpianej. Gawęda knajpiana. Gawęda knajpiana, prawda, ale to jest też taka bardzo charakterystyczna cecha tamtego czasu.

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Tak, no i w ogóle czeskiej literatury w znacznym stopniu, te knajpiane historie to jest też przecież w sporej mierze Szwejk, bardzo dużo Hrabala, po prostu to jest coś, co dla Czechów jest charakterystyczne.

 

[Mariusz Czubaj]

No właśnie, po II Wojnie Światowej mamy sytuację taką, że ta literatura oczywiście, no to jest troszkę podobna sytuacja do tego, co dzieje się w Polsce z powieścią kryminalną, to znaczy do pewnego momentu powieść kryminalna w ogóle nie istnieje, no bo kto to widział, żeby w dobrej socjalistycznej ojczyźnie dochodziło do jakichś takich aktów bezecnych, które całkowicie są nie do przyjęcia, a gdy już zaczęły się pojawiać te powieści kryminalne, to bardzo często, podobnie jak w Polsce, pisali je autorzy bardzo zacni, prawda, to znaczy tacy, którzy należą w tej chwili do absolutnej klasyki czeskiej literatury, prawda, Josef Škvorecký na przykład.

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Tak i troszeczkę te kryminały odżyły w Czechosłowacji w latach 60., no bo też było troszkę rozluźnienie polityczne, można było w kulturze również trochę więcej, ale bardzo dużo wtedy też zostało na czeski przełożonych kryminałów amerykańskich i właśnie te własne, które były pisane, to też były mocno pod wpływem amerykańskim.

 

[Mariusz Czubaj]

To może ja dopowiem, jeżeli chodzi o Josefa Škvoreckiego, którego, nawiasem mówiąc, Państwu bardzo polecamy w ogóle, bo to jest wielki, po prostu wielki pisarz. Jest taka trylogia, którą on napisał z Jan Zábranou, prawda, to się chyba zaczyna od powieści "Vražda pro štěstí" - tak mi się wydaje i jeszcze dwie zostały napisane, żeby też było charakterystyczne, gdzie bohaterem jest prywatny detektyw, doktor filozofii Jaroslav Pivoňka, który ma swoją pomagierkę Boženkę. Pivoňka buja w obłokach, natomiast Boženka jest taka, no wiecie, mocno stąpająca po ziemi i ona go sprowadza tutaj do parteru wtedy, kiedy trzeba.

 

Nawiasem mówiąc, Jan Zábrana to bardzo ciekawa też, prawda, postać w czeskiej literaturze w latach 90., gdy jego dzienniki się ukazały, chyba "Celý život" to się nazywa, to było dość duże wydarzenie literackie, a on po prostu pisał te powieści kryminalne, bo właściwie nie mógł pisać troszkę nic innego, prawda, i to właśnie jest też taka pewna specyfika tej literatury. On pracował na Smíchowie w Tatrze, po prostu w tramwajach, no a poza tym przełożył na język czeski wielkich pisarzy rosyjskich, Pasternaka, Izaka, Babla przede wszystkim, prawda, no bardzo ważna postać dla tej czeskiej literatury. Karel Michal, prawda, też jest taką ciekawą postacią.

 

On jeden kryminał napisał, "Krok stranou" to się chyba, "Błędny krok" po polsku, tak, chyba tak tłumaczy, no tragiczna postać, prawda, po polsku ukazała się taka klasyczna, kultowa, najsłynniejsza książka Karla Michala, "Straszydła na co dzień" [Bubáci pro všední den], chyba po polsku tak to się nazywa bardzo państwu, to nie jest kryminał, ale bardzo państwu polecamy, jest to wybitna książka. No więc właśnie, jest troszkę takich historii dotyczących tej przeszłości, ale też autorów bardzo zacnych, ważnych, którzy zajmowali się tą powieścią kryminalną. No i teraz mamy tych autorów współczesnych.

 

No i właśnie, Marto, do ciebie teraz pytanie. Naczytałaś się tego bardzo dużo, naredagowałaś się tego bardzo dużo. Gdybyś miała powiedzieć, czy są jakieś, twoim zdaniem, jako redaktorki, ale też czytelniczki i pisarki, no możesz jakby tutaj w różny sposób oczywiście do tego podejść, czy są jakieś charakterystyczne cechy tej literatury w ogóle, takie, które ci się rzuciły w oczy?

 

[Marta Mizuro]

Chciałam wrócić na chwilę do tego wątku braku superbohaterów albo antybohaterów w rozumieniu klasycznego kryminału, bo rzeczywiście, jak ja obserwuję sobie już seriami tych autorów, z którymi mam do czynienia, czyli z Sýkorą, z Březiną, z Ivą Procházkovą, to oni mają właśnie taki antybohaterów, ale też mają takie sytuacje, kiedy ci bohaterowie próbują wejść w skórę amerykańskich herosów i działać na własną rękę, jak na zasadzie szeryfa, który działa przeciwko światu i to się na ogół bardzo źle dla nich kończy, w najlepszym razie degradacją. I tam jest to bardzo wyraźnie podkreślone, więc raczej ci autorzy idą za swoim bohaterem tak, jak się idzie za policjantem wykonującym swoją pracę.

 

Rzetelnie, z całym zespołem, tam jest bardzo wyraźny taki podział ról zastosowany, więc czytając to mam poczucie realizmu rzeczywiście, że tam się bardzo dużo rzeczy dzieje, tak jak się dzieje w rzeczywistości. To jest ta jedna cecha. Drugą cechą, którą pewnie zauważyłam, choćbym nie robiła takich szowinistycznych wielkich podziałów, na przykład nie wskazywałabym różnic między polskim a czeskim kryminałem, to jest na pewno to, że bardzo ładnie i bogato jest pokazana taka warstwa obyczajowa.

 

Rzeczywiście u Czechów dla mnie to jest wyjątkowe, że są bardzo zwykłe postaci, zwykłe sytuacje, które grają ważną rolę. Poza wątkiem kryminalnym, który oczywiście jest zawsze ważny i buduje nam całą fabułę i konstrukcję, jest ta pięknie zrobiona warstwa obyczajowa i ona jest taka bardzo, powiedziałabym czeska, no ale co mam powiedzieć innego, będąc Polką. Czyli kojarzy mi się z całą czeską kulturą jaką taką, z tym jedzeniem oczywiście, o którym jest bardzo wiele mowy, ale z drobnymi sytuacjami obyczajowymi, z takim też humorem czeskim, z nonszalancją.

 

O nonszalancję jeszcze powiem może trochę w innym kontekście, ale też ona jest obecna, więc jakbym miała sobie pewną, nie wiem, położyć obok siebie książkę anglosaską i czeską i wymazać nazwiska, ja to bym tę czeską bez trudu rozpoznała.

 

[Mariusz Czubaj]

A powiedzcie, jako czytelniczki tego współczesnego czeskiego kryminału, ktoś przychodzi i powie, dobra, jedno nazwisko wymień, prawda? To znaczy, od kogo mam zacząć, kogo mam czytać tutaj, kogo byście wskazały?

 

[Marta Mizuro]

Dla mnie to jest właśnie bardzo ciekawe, ciekawy jest ten kontekst.

 

[Mariusz Czubaj]

Ale nie wymieniaj pięciu.

 

[Marta Mizuro]

Nie, nie, nie, po prostu powiem jak się uczy tych autorów trochę, bo jest to kilkoro autorów w tej serii Afery  „Czeskie Krimi”. I poznaję ich czasami od debiutu, po już takie dojrzałe książki, więc mogę sobie śledzić po prostu jak się rozwijają. Albo się cofają w rozwoju, albo zjadają własny ogon, albo się rzeczywiście rozwijają.

 

I dla mnie takim największym zaskoczeniem i odkryciem czytelniczym jest to, jak nie lubiłam pierwszej książki, która wyszła w Polsce, bo to nie jest pierwsza w twórczości Michala Sýkory, znaczy mówię o "Człowieku pana ministra", a jak po prostu jestem absolutnie zachwycona i zdruzgotana "Pięcioma martwymi psami". Jest to jedna z moich w ogóle ulubionych książek kryminalnych, choć jest to książka straszna i to jest jedyny kryminał, z którym ja się poryczałam faktycznie. To jest ewenement jakiś już w moim zaimpregnowaniu na takie klimaty z pewnością.

 

Więc to jest to. Podobna jest sytuacja z Březiną, że też nie byłam przekonana do jego debiutanckiego "Przedawnienia", a wspaniały jest "Na popiół". Więc rzeczywiście widać ten progres ich w przypadku i tak ja sobie jako ten dziubacz, który im tak towarzyszy po cichu, to śledzę.

 

No i Procházková jest jakby ponad nimi wszystkimi, ale też doświadczona po prostu autorka i u niej widać już tę dojrzałość od pierwszej książki.

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

To ja właśnie chciałam Procházkovą, tak, bo Iva Procházková ma jeszcze taką niesamowitą zdolność odmalowywania właśnie świetnie tego tła społecznego, o którym też już Marta wspomniała, ale takich wycinków, o których nawet kurczę sami Czesi nie wiedzą za dużo. I Marián Holina jest super postacią, właśnie taką antybohaterską, po prostu człowiek by chciał tylko usiąść i rochlika zjeść na spokojnie, a tu trzeba do roboty i kogoś zamordowano, no najgorzej. No ale właśnie to tło społeczne jest świetne.

 

Po polsku mamy trzy tomy kryminałów Ivy Procházkovej i w pierwszym dużo się dowiadujemy o astrologii, ale też o różnych patologiach jakby świata policyjnego w Czechach. Drugi tom to jest w ogóle świetnie rozrysowane życie mniejszości wietnamskiej w Czechach. Mniejszości, która jest bardzo duża, jest w tym momencie, jeśli się nie mylę, największą albo drugą największą mniejszością w Czechach, a jednocześnie żyje sobie tak po swojemu, prawda,

 

obok i Czesi w sumie o Wietnamczykach, o ich życiu nie wiedzą za wiele. No a Procházková nam właśnie pozwala tak zajrzeć troszeczkę do tego osobnego zupełnie świata. A w trzecim tomie mamy z kolei wszystkie jakieś brutalne zawirowania straszliwego świata, proszę Państwa, muzyków klasycznych.

 

To jest hardcore, więc ja strasznie lubię właśnie to tło społeczne i Procházková jest mistrzynią chyba odmalowywania tego.

 

[Mariusz Czubaj]

Wiemy, że muzycy klasyczni mają mord w oczach, to jest oczywiste po prostu, prawda? Zwłaszcza jak kolega albo koleżanka obok gra lepiej lub gorzej, to nie ma większego znaczenia. Żeby Państwo nabrali troszeczkę smaku, to może powiem, że i znowu żeby troszeczkę do tego też wątku deheroizacji bohaterów nawiązać, że u Michala Sýkory główna bohaterka kocha piosenki Boba Dylana i bardzo często przy rozwiązywaniu swoich spraw posiłkuje się tymi piosenkami.

 

Nawiasem mówiąc, nie ma w tym nic też takiego nadzwyczajnego, bo Jiřego Březiny, Tomáš Volf, jego główny policjant, który prowadzi sprawy słucha z kolei ciężkiego metalu i to nie są żadne takie zespoły do poduszki, tak może powiedzmy sobie raczej. W ogóle te rozmaite pasje muzyczne w różnych miejscach się pojawiają. Akurat gdyby był z nami František Šmehlík, to w swojej debiutanckiej powieści bardzo dużą rolę odgrywają piosenki Jaromíra Nohavicy, więc to też jest lokalnie, bo to Ostrawianin jest, zdaje się, on Baníkovi kibicuje.

 

Więc oczywiście bardzo rozmaicie bywa, natomiast jeżeli chodzi o Mariána Holinę, to nie dość, że on się interesuje astrologią i nie dość, że pożera te rogaliki zachłannie, to jeszcze w dodatku jest tak, że tam jednym z jego takich kompanów jest straszliwy obżartuch, jeszcze większy od niego w tych powieściach, a głównym takim znakiem, że inspektor jest na dobrym tropie, jest mrowienie w pępku. Jest to dość charakterystyczny znak, że sprawy mają się dobrze, to znaczy, że bohater zmierza we właściwą stronę. Więc przyznacie Państwo, że nie jest to "Szklana pułapka" raczej, to raczej są zupełnie inne historie i zupełnie inne wymiary.

 

No dobrze, Marto, wspomniałaś o takiej nonszalancji, dezynwolturze pewnej i miałaś jeszcze ten temat rozwinąć.

 

[Marta Mizuro]

Trochę dlatego tu jestem, żeby powiedzieć Państwu o stronie, której nie znacie, bo już znacie ostateczny rezultat. A patrząc na stopkę redakcyjną afery, no macie Julia Różewicz jako tłumacza, która się zajmuje, tłumaczkę, zajmuje się stroną językową. Ja jako redaktor też się zajmuję stroną językową, ale moją specjalnością jest kryminalistyka, bo ja rzeczywiście jestem kryminalistykiem dyplomowanym i prześwietlam to pod kątem kryminalistycznym.

 

To trochę tak, jakbym robiła śledztwo, czy im się tam wszystko zgadza i poudawało i czy te wszystkie tropy są tam zastosowane jak należy. Moimi takimi ulubionymi konikami kryminalistycznymi była mechanoskopia, czyli zostawianie śladów najróżniejszych i balistyka, czyli no wiadomo, nauka o broni i strzelaniu. Więc ja rzeczywiście patrzę na to pod tym kątem, jak oni to zrobili, czy wszystko się zgadza, czy te ślady zostały zmierzone jak należy, czy czegoś nie przegapili.

 

No i bardzo często przegapiają, albo nie uzasadniają jakichś rzeczy. Tutaj w ostatniej książce Březiny, przy tam wątku powiedzmy samospalenia, on się dosyć szybko objawia, więc tu nie spoileruję tak bardzo. Myśmy też szukały wszystkich możliwości, jakby tu wyjaśnić, że można było nie znaleźć pewnego śladu, który się oczywiście nasuwał.

 

Więc była taka kombinacja mała, jak to oddać trochę w języku, jak tu przesłonić, coś co autor może zaniedbał i redakcja czeska. Z takich przykładów, które mogę zdradzić, ale nie są związane akurat ze śledztwami, no to jest taka nonszalancja w rodzaju to u Sýkory się zdarzyło i myśmy to poprawiły, więc to się przyznaje bez bicia. Było tak, że jedna z bohaterek, którą zresztą wyjątkowo podle traktuje w swoich książkach - policjantka Kristýna, oberwała od sprawcy zbrodni po kolanach, jakoś zbił ją pałką w czasie pewnej akcji policyjnej nieudanej.

 

Było to jednego dnia, solidnie i tą pałką przyłożył, następnego dnia jest jakaś akcja, Kristýna po prostu rześko jak rumak wyskakuje z samochodu i obiega trzy razy jakąś dzielnicę. No w polskiej wersji nie obiega. Utyka jednakowo, żeby przypomnieć, że już oberwała.

 

No więc to nie może się tak dziać czasami, jak królik w kreskówce, jak ktoś się otrzepuje i jest zdrowy natychmiast, mimo że oberwał tą pałką metalową. No i takie przypadki zdarzają się dosyć często i to jest właśnie moja rola.

 

[Mariusz Czubaj]

W polskich powieściach kryminalnych takie historie też się zdarzają. Patrzę na mistrza Małeckiego, ale to nie dlatego, że chciałbym w jakiś sposób odnieść się do tego, że to u niego się zdarzają, ale obaj znamy tych autorów, u których się zdarzają.

 

[Marta Mizuro]

Ja też znam. Przy takich tego rodzaju zmianach pytamy autorów, czy można. No oczywiście, że można.

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Nie wiem jak autorzy, z którymi pracowałyście z Julią, ale František Šmehlík był bardzo zdziwiony, jak mu właśnie wyłapałam i to nie, że jest podany fakt A na stronie 10, a potem fakt B sprzeczny z faktem A 50 stron dalej. Tylko to było, wiecie Państwo, trzy akapity od siebie i wyłapałam jakąś taką jedną grubszą rzecz.

 

[Mariusz Czubaj]

Dlatego nie przyjechał.

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Może być. I on był bardzo, bardzo zdziwiony i po prostu o jak to jest możliwe i myśmy to przeoczyli.

 

[Mariusz Czubaj]

Dobra, a słuchajcie. Czy macie poczucie, że - to nie jest łatwe pytanie - chyba.

 

Nie wiedziałbym sam do końca, jak na nie odpowiedzieć. W ogóle chyba nie wiedziałbym. Ale czy czujecie jakąś różnicę między kryminałem praskim, a kryminałem poza praskim?

 

Tak najogólniej rzecz biorąc. Jeżeli chodzi o jakiś sposób konstruowania świata. No nie wiem, jakiś inny feeling, że tak po czesku to ujmę.

 

Powiem dlaczego. Ponieważ wspominany jeden z literaturoznawców tutaj, Pavel Mandys, również był redaktorem takiego tomu, który bardzo Państwu polecamy. To się nazywa Praga Noir.

 

Jest cała seria. Właściwie to jest taka franczyza światowa, można powiedzieć. Wychodzą tam rozmaite rzeczy.

 

Barcelona Noir, Tel Aviv Noir, Mexico Noir, Praga Noir itd. Wenecja Noir. Warszawa nigdy nie wyszła swoją drogą.

 

Kraków, ale i inne polskie miasto też nie. No i oczywiście ta Praga jest troszeczkę tak, gdybyśmy to zebrali tak razem, to jest takie wyobrażenie tak zwanej magicznej Pragi. Tego troszeczkę takiego dziwnego świata, gdzie historycznie się nawarstwiły rozmaite historie, a to golem, a to getto, a to coś jeszcze itd.

 

No i na tych tajemnicach rozmaitych, współczesne tajemnice gdzieś rosną. Mam poczucie, że jak obcuję z takim Ołomuńcem, Sýkory to jest jednak trochę inny świat. Nie umiem tego nazwać, ale mam poczucie, że to jest jednak coś innego.

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Z Pragą Noir to jest tak, że opowiadania z tego tomu to przede wszystkim pokazują, że nie za bardzo się w Czechach rozwijała literatura noir, bo większość z nich to jest tak na zasadzie śpiewających fortepianu, że coś nam się leciutko kojarzy i akceptujemy to jako opowiadanie noir. Rzeczywiście jest tam tego kolorytu praskiego dużo i część opowiadań opiera się wręcz po prostu na takim opowiadaniu na nowo tych praskich mitów właśnie o golemie, czy o jakichś innych tajemniczych zjawiskach, ale też w tym tomie są w ogóle bardzo ciekawe opowiadania autorów, którzy nie piszą normalnie kryminałów, tylko piszą albo literaturę po prostu obyczajową, albo nawet fantastykę, więc tam naprawdę z bardzo różnych ciekawych punktów widzenia jest to ugryzione, także też tutaj polecam bardzo. Na pewno te regionalne są językowo np.

 

dla tłumacza trudne, no bo w ogóle język czeski jest regionalnie bardzo zróżnicowany i to ciężko jest oddać w polszczyźnie, która jest jednak taka bardziej troszeczkę...

 

[Mariusz Czubaj]

Ale jakoś próbujecie to zrobić, czy żeby ta różnica między powiedzmy takim praskim, czeskim, a właśnie takim morawskim była gdzieś oddana?

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Tak, no ale tutaj mamy ograniczone możliwości, można coś gdzieś popróbować z jakimiś regionalizmami, troszkę wrzucić takich słów, może nie bardzo takich, że się je słyszy w telewizji polskiej na co dzień, ale za bardzo też nie można przesadzić, no bo nie będą mi tutaj mówić na Moravach po kaszubsku nagle, to by też było bez sensu. Bohaterowie Šmehlíka mi się wydawali dużo bardziej tacy konkretni np. niż powiedzmy Holina, czy właśnie ci prascy inspektorzy.

 

Nie wiem czy to jest jakaś regionalna specyfika, czy autorska, czy to jest stereotyp w mojej głowie, że ludzie w Ostrawie to są konkretni i po prostu tacy, no tutaj staram się znaleźć określenie, które by nie było uważane powszechnie za wulgarne, ale tacy, że twardo stąpają po ziemi i po prostu nie ma takiego pieprzenia. Więc może coś w tym jest rzeczywiście.

 

[Mariusz Czubaj]

To jest bardziej pytanie o odczucia pewne.

 

[Marta Mizuro]

No i tutaj dochodzi po prostu sceneria miasta. No w Omuńcu akurat Sýkora bardzo dba o to, żeby nawiązywać do historii Omuńca, do różnych rzeczy, które się tam wydarzyły, a nie w Pradze i po prostu jest dużo autorów. Muszą się jakoś wyróżniać.

 

Najprostszą rzeczą jaka ich wyróżni będzie sceneria, będzie gdzieś intymna historia miasta, będą jacyś ludzie związani tylko z tym miastem i tyle. No i to jest właśnie ta różnica. Zresztą to jest właśnie bardzo ciekawe.

 

Dzięki temu możemy sobie w jakiś sposób poznać Czechy poprzez kryminał.

 

[Mariusz Czubaj]

To może jeszcze o jednym powiedzmy tak. A propos tego, o czym Aniu powiedziałaś przy okazji Pragi Noir. To nie jest tylko tak, że mamy do czynienia z autorami, którzy na ogół piszą inną literaturę, ale bardzo często w samym czeskim kryminale jest tak, że on jest takim przeplatańcem.

 

To znaczy, że to nie jest taka czysta powieść kryminalna, tylko że to jest powieść kryminalna o wiele bardziej niż w przypadku polskich powieści kryminalnych łącząca się z innymi gatunkami.

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Tak. I są też autorzy, którzy w ogóle tworzą taki zupełnie swój własny autorski styl, który jest miksem gatunków. I tu chyba najbardziej charakterystyczny i też po polsku wydawany jest Miloš Urban.

 

Ja nigdy nie wiem, czy on jest Urban czy Orban. Urban, no nie? Urban.

 

On pisze kryminały, które są jednocześnie po prostu gotyckimi horrorami. Tam się dzieją zupełnie rzeczy niespotykane w innych czeskich kryminałach. No i tak, tych miksów jest rzeczywiście całkiem sporo.

 

[Mariusz Czubaj]

To dodajmy tylko może jeszcze na koniec i pytanie do Was, może miałybyście coś do polecenia, ponieważ bardzo interesującym rynkiem jest również rynek czeskich seriali kryminalnych. Nie wiem, czy oglądacie albo czy widziałyście taki, który Wam by zapadł w pamięć. Natomiast mamy tutaj też wśród gości znakomitego autora, prowadzącego podcast Czechostacja i miałem przyjemność porozmawiać z nim przed naszym spotkaniem.

 

Chwilę mówiliśmy na przykład o serialu "Pustkowie" [Pustina]. Bardzo dobrym serialu kryminalnym. Też warto zwrócić chyba na to uwagę, że te seriale też są całkiem spoko.

 

[Marta Mizuro]

Według Procházkovej właśnie zrobiony został serial z Holiną i spółką [Vraždy v kruhu], nie jest dostępny u nas, ale bym chętnie obejrzała oczywiście, żeby zobaczyć jak wyglądają Ci bohaterowie w serialu, jakie mają twarze.

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Wydaje mi się, że gdzieś był w Polsce dostępny może na Amazonie, czy czymś takim, serial na podstawie Sýkory kryminałów, czyli "Případ pro exorcistu" to się nazywało. I on mi się bardzo podobał, no bo po pierwsze Ołomuniec to jest w ogóle przepiękne miasto i jak się tam dzieje akcja to już wiadomo, że to będzie wyglądać świetnie, ale też gra tam naprawdę plejada po prostu znakomitych czeskich aktorów. Główną rolę policjantki Výrovej gra Klára Melíšková, więc świetna doceniana aktorka.

 

Jest tam Mirosław Krobot, Stanislaw Majer, po prostu gdzie się na planie nie rzuci kamieniem to się trafi w jakiegoś naprawdę aktora z najwyższej półki, więc bardzo ja polecam, mnie się to bardzo podobało. No i "Pustkowie", tak to jest w ogóle też niesamowity klimat tego ponurego, beznadziejnego pogranicza, na którym nie powinno żyć nic, a już na pewno nie ludzie, ale żyją i muszą sobie jakoś z tym radzić. To jest naprawdę mocna rzecz.

 

[Mariusz Czubaj]

Rzeczywiście dość mocny. Bardzo Państwu polecam również, bo nie wiem dlaczego kompletnie o tym zapomniałem, jeszcze o jednym nazwisku z prehistorii, no bo autorem kryminału, nie mówiąc o tym, że wątki kryminalne w innych utworach jego również się pojawiają, jest Ladislav Fuchs, prawda? Ladislav Fuchs, "Příběh kriminálního rady", czyli po polsku to chyba "Śledztwo prowadzi radca Heumann", chyba tak to się nazywało, ma swoją znakomitą polską adaptacją, polską adaptacją filmową.

 

Tadeusz Chmielewski wyreżyserował film, być może niektórym z Państwa on się jakoś przypomni, "Wśród nocnej ciszy" w latach 70-tych, znakomita adaptacja tej powieści Ladislava Fuchsa, która nawiasem mówiąc też w gruncie rzeczy odnosi się do takiego biograficznej historii, dlatego że ojciec Ladislava Fuchsa był policjantem i młodemu chłopcu, gdy wracał z pracy opowiadał co to tam się wydarzyło. No więc jakby to jest cały ten konflikt między synem a ojcem, ojcem policjantem jest też przeniesiony nawiasem mówiąc tutaj do tej powieści, prawda, że to dobre jest?

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Bardzo dobre, tak. No i Fuchs jest w ogóle też mistrzem takiego psychologicznego rozpisywania psychologii postaci i także one są wiarygodne i przerażające jak w "Palaczu zwłok".

 

[Mariusz Czubaj]

Proszę Państwa, chwilka dla Was. Jeżeli macie jakieś pytania do naszych gościń, to bardzo proszę.

 

[Uczestniczka spotkania]

Tak jak u nas na przykład, tutaj jest książka, była premiera 9 kwietnia, dzisiaj można na Legimis e-booka kupić za 20 złotych Pana książkę. To jest skandal, dlatego chciałam się zapytać jak to wygląda w Czechach, czy mają Panie może jakieś pojęcie, czy tam autorzy są bardziej chronieni, więcej zarabiają na książkach niż u nas w Polsce?

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Na pewno nie ma tam takiej kultury i takiego przyzwyczajenia czytelnika, że musi być tanio. No bo nie musi tak naprawdę. W Polsce właśnie e-booki na przykład sprzedają się prawie wyłącznie na promocjach.

 

Czytelnik po prostu czeka, aż upatrzony przez niego tytuł będzie dostępny za 15 złotych i wtedy go sobie kupi, a za pełną cenę nie kupuje prawie nikt. No to w Czechach tak nie jest. Jeśli są jakieś promocje, to raczej symboliczne, że tam cena spada o 10% na Boże Narodzenie, a raczej jest to przyzwyczajenie, żeby kupować książki za normalną cenę okładkową.

 

E-booki również, one są w przeliczeniu trochę droższe niż w Polsce, a jednak jakoś tam działa to i się sprzedają. I też jest taki zwyczaj, żeby wydawać książki najczęściej, on jest w ogóle taki dziwnie anglosaski, żeby wydawać książki w twardej oprawie najpierw i one są droższe, a potem jeśli czytelnikowi zależy na tym, żeby kupić trochę taniej, no to za jakiś czas wyjdzie w przypadku dobrze się sprzedających tytułów też wersja w miękkiej okładce, która będzie po prostu tańsza i można sobie na nią poczekać. A tak to, nie wiem jak to wygląda tak procentowo, czy mają autorzy lepsze umowy, czy dostają większy procent od sprzedaży niż w Polsce, tutaj nie mam za bardzo danych, ale wydaje mi się, że z tego co rozmawiałam z autorami, że jest to bardzo indywidualna kwestia.

 

No to tak jak u nas, czyli jak ktoś jest znanym autorem, to ma lepszą pozycję negocjacyjną i zarabia więcej, a jak nie jest znanym autorem, to zarabia raczej kieszonkowe, które jest do innej pracy dodatkiem.

 

[Mariusz Czubaj]

Nie chciałbym otwierać tutaj puszki, właściwie Pani otworzyła już tę puszkę, ale nie mam pewności, czy rynek książki nie jest jedynym w Polsce, nie jest jedynym rynkiem, gdzie nowy towar od razu jest przeceniony o 25-30%. Nie znam żadnego innego towaru, jeżeli książkę potraktujemy w taki sposób, a tu ją musimy w taki sposób traktować, żeby nowy towar był na wstępie przeceniany o 30%.

 

[Robert Małecki]

Cena okładkowa jest nigdy nieosiągalna, nikt nigdy nie zapłacił ceny okładkowej za powieść.

 

[Mariusz Czubaj]

Jakub Medek, Czechostacja.

 

[Jakub Medek]

Bardzo Mariuszowi dziękuję. Ja chciałem uzupełnić pewne kwestie o to, o co Pani pytała. Po pierwsze, i o tym chyba kiedyś rozmawialiśmy w jednym z odcinków z Anią, pisarze w Czechach mają, tak jak w Polsce, jest bardzo wąskie grono pisarzy, którzy są w stanie żyć z pisania.

 

Gratuluję Panowie. Natomiast dla większości jest to działalność hobbystyczna, trzeba mieć jakieś inne źródło utrzymania, co niestety - jak swego czasu Ania zauważyła, czasami widać na tych książkach. To znaczy ja myślę, że to może być kwestia tej niedbałości, tak, że jeżeli ktoś ma trzy etaty i pisze sobie gdzieś coś, no nie do szuflady, ale dla wydawnictwa, no to wiadomo, że nie jest w stanie dać 100% z siebie.

 

To jest ta czarna strona. Ta jasna strona uzupełnia to, co mówiła Ania. Nie ma przepisów, które w Czechach mówiłyby o tym, że cena okładkowa jest ceną regulowaną.

 

Natomiast generalnie jest tak, że cena okładkowa jest ceną okładkową. Jeżeli wydawnictwo ustala jakąkolwiek cenę i ta cena wchodzi na tą twardą oprawę i wchodzi do księgarni, to nie ma walki między księgarniami, dystrybutorami i tak dalej. To o czym przed chwilą mówił Mariusz, że na starcie mamy produkt przeceniony o 30%, a czasami znacznie więcej procent, więc tego nie ma.

 

Rzeczywiście można by powiedzieć w pewnym sensie, że cena nowego wydawnictwa jest ceną regulowaną. Co znacznie stabilizuje ten rynek i sprawia, że jest on w nieporównywalnie lepszej jednak sytuacji niż w Polsce. Plus to, o czym też Panie tutaj wspominały, czytelnictwo, które jest zdecydowanie wyższe.

 

Czesi chętniej sięgają po książki od Polaków. Nie chcę mówić o jakości, bo tu są różne rzeczy lepsze, gorsze, natomiast rzeczywiście jest taki nawyk czytania. Czytają wszyscy i tu wielki ukłon w stronę biblioteki.

 

W Czechach są bardzo popularne biblioteki. Nie tylko się kupuje, ale sieć bibliotek publicznych to jest coś, co żyje, coś co funkcjonuje i coś, co jest bardzo popularne.

 

[Robert Małecki]

A jakie widzieliście dobre nakłady, takie bestselerowe nakłady?

 

[Jakub Medek]

Nie mam zielonego pojęcia, ale biorąc pod uwagę, wiesz co, rozmawialiśmy o tym z Mariuszem przed spotkaniem. Przypuszczam, że nie będą większe niż w Polsce, tylko musimy pamiętać o tym, że mówimy o czterokrotnie mniejszym rynku.

 

[Aleksandra Klich]

Jakich polskich autorów i autorki kryminałów czytają Czesi? Czy w ogóle polski kryminał istnieje na czeskim rynku książki?

 

[Mariusz Czubaj]

Robert Małecki zaistnieje za chwilę lub już zaistniał na czeskim, jeszcze nie, na czeskim rynku książki. Ja mogę odpowiedzieć najogólniej, polski kryminał nie istnieje na czeskim rynku. Jak i na żadnym innym, niestety.

 

To znowu jest bardzo skomplikowana historia, ale ja mogę pani powiedzieć najprościej. Byłem kiedyś zaproszony na festiwal literacki do Berlina i w tym Berlinie musiałem kupić jakieś bilety kolejowe, żeby przesiąść się gdzieś tam, do czegoś, jakiejś innej miejscowości. Dostałem te bilety kolejowe w takiej wkładce po prostu papierowej i ta wkładka papierowa była reklamą najnowszej powieści Paulo Coelho.

 

I niech to będzie odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Dlatego, że żeby zaistnieć na rynku, który po pierwsze ma swoich własnych autorów, ale po drugie, i to jest podstawowa sprawa oczywiście, ale po drugie, ma autorów anglojęzycznych rozpoznawalnych na całym świecie, hiszpańskojęzycznych rozpoznawalnych w znacznej części świata. I jeszcze można wymienić tutaj troszeczkę, to naprawdę, żeby polski autor na tym rynku zaistniał, to trzeba bardzo w niego uwierzyć, a uwierzenie w niego oznacza, że się właduje bardzo duże pieniądze w promocję takiego pisarza.

 

Po prostu tak, żeby właśnie on wystawał z lodówki, żeby on wtedy, kiedy kupujemy bilety kolejowe w tej wkładce, na tej wkładce się pojawiał itd., itd. Także to jest bardzo złożony proces i proszę uwierzyć, mówię to z ogromnym żalem, żaden polski autor, ani Marek Krajewski, ani Zygmunt Miłoszewski, ani Kasia Bonda, ani my tu siedzący nie odnieśliśmy żadnego sukcesu międzynarodowego i nic się nie zapowiada, żebyśmy taki sukces odnieśli.

 

[Robert Małecki]

To jest raz, ale dwa to, o czym powiedziałeś, czyli chyba to, co u nas się wydarzyło kilka lat temu, kiedy po raz pierwszy znacząco więcej wydawaliśmy polskich powieści, niż tłumaczyliśmy zagranicznych powieści kryminalnych, czy w ogóle gatunkowych jako takich. I ten przeskok jest widoczny w każdym kraju europejskim i to także jest moment, w którym my wypieramy inną literaturę. I my, mówiąc wprost, nawet jeśli czytamy Czechów, to też zdajemy sobie sprawę, że to nie są bestsellerowi autorzy w Polsce.

 

Że też z jakiegoś powodu sięgamy po Francuzów, że sięgamy oczywiście w znaczący sposób po Amerykanów, cały czas jeszcze po Skandynawów i w jakimś tam stopniu pewnie po Niemców. I tak naprawdę gdzieś ta lista jest też bardzo krótka, więc tak samo u nas, myślę, trudno jest odnieść sukces autorom zagranicznym.

 

[Anna Radwan-Żbikowska]

Jeszcze mam pro tip, jak chcecie zrobić karierę na czeskim rynku, to trzeba zmienić gatunek po prostu. Bo to, co z polskiej literatury sobie na czeskim rynku dobrze radzi i jest wydawane, to jest reportaż. Dlatego, że Czesi nie piszą czegoś takiego jak te polskie reportaże literackie.

 

Więc myślę, że zwrócili Czesi na to uwagę oczywiście dzięki Szczygłowi i dzięki reportażowi o sobie samych. Więc jak już przeczytali o sobie samych, spod pióra Polaka tekst, no to zaczęli się też interesować, o czym jeszcze ci Polacy piszą. I rzeczywiście te reportaże polskie się tłumaczy i się w Czechach wydaje.

 

One to też nie są bestsellery poza Szczygłem, ale czyta się je i się wydaje regularnie. I fantazy, tak. No ale to też Sapkowski to gdzie się go nie wydaje.

 

[Mariusz Czubaj]

Ponieważ ta rozmowa przybiera nieoczekiwanie, jakiś smutny tutaj, jakieś takie smutne tony popadła, to państwo pozwolicie, że na tym zakończymy ten odcinek, który dotyczył czeskiej powieści kryminalnej. Mam nadzieję, że podsunęliśmy państwu zarówno tytuły z przeszłości, jak i tytuły współczesne. A moimi gościniami była Marta Mizuro i Anna Radwan-Żbikowska.

 

BIBLIO i FILMOGRAGIA ROZMOWY:

 

Březina, Jiří
– Na popiół (pol. tłumaczenie)
– Przedawnienie (pol. tłumaczenie)

Čapek, Karel
– Opowieści z jednej kieszeni / Opowieści z drugiej kieszeni (pol. tłumaczenie)
– Fabryka absolutu (pol. tłumaczenie)
– Inwazja jaszczurów (pol. tłumaczenie)

Fuchs, Ladislav
– Palacz zwłok (pol. tłumaczenie)
– Příběh kriminálního rady (cz. oryginał, pol. filmowa adaptacja jako Wśród nocnej ciszy)

Jareš, Michal
– Dějiny české detektivky (współautor z Pavelem Mandysem)

Mandys, Pavel
– Dějiny české detektivky (współautor z Michalem Jarešem)
– redaktor tomu Prague Noir

Michal, Karel
– Krok stranou (cz. oryginał, wydany także po polsku jako Błędny krok)
– Straszydła na co dzień (pol. tłumaczenie)

Procházková, Iva
– Mężczyzna na dnie (pol. tłumaczenie)
– Roznegliżowane (pol. tłumaczenie)
– Bohater: podinspektor Marián Holina
– Adaptacja telewizyjna: Vraždy v kruhu (serial, niedostępny w Polsce)

Sagittarius, Petr
– Brak oficjalnego polskiego tłumaczenia. Najbardziej znany tytuł: Počmáraný deník (cz. oryginał)

Škvorecký, Josef
– Vražda pro štěstí (cz. oryginał, współautor z Janem Zábraną)

Šmehlík, František
– Usłyszeć śpiew jeleni (pol. tłumaczenie; cz. oryginał: Slyšet jeleny zpívat)

Sýkora, Michal
– Człowiek pana ministra (pol. tłumaczenie)
– Pięć martwych psów (pol. tłumaczenie)
– Případ pro exorcistu (cz. oryginał; adaptacja telewizyjna jako serial o inspektor Výrovej)

Urban, Miloš
– Lord Mord (pol. tłumaczenie)
– Inne znane tytuły (cz. oryginały): Hastrman, Sedmikostelí (brak polskich przekładów)

Vachek, Emil
– Mężczyzna i cień (pol. tłumaczenie)
– Przygody złodzieja Stawinogi (pol. tłumaczenie)
– Bohater: inspektor Klubíčko
– Kluczowy tytuł serii: Zlá minuta (cz. oryginał)

Zábrana, Jan
– Vražda pro štěstí (współautor z Josefem Škvoreckým)
– Celý život (cz. oryginał, dzienniki)

Seriale wspomniane w rozmowie:

– Pustina (Pustkowie) – niezależny czeski serial kryminalny z pogranicza, mroczny i społecznie zaangażowany
– Případ pro exorcistu – serial oparty na powieści Michala Sýkory
– Vraždy v kruhu – serial oparty na twórczości Ivy Procházkovej (niedostępny w Polsce)
– Prague Noir – antologia opowiadań, z których część ma charakter ekranizowalny, ale to przede wszystkim publikacja książkowa